Hieny
- Piszę na ten temat dlatego, ponieważ szlag mnie trafia gdy na to wszystko patrzę. Od 1 marca br. jak wiadomo znacznemu uszczupleniu uległ zasiłek pogrzebowy, w związku z czym wiele ubogich rodzin może teraz mieć problemy z pochowaniem swoich najbliższych. Z pewnością sprawy tej nie rozwiążą kredyty, które są na ten cel przez banki uruchomione. Kredyt przecież trzeba spłacić, a jego koszty stale zwiększa inflacja. A poza tym nie każdy ma określone przez banki zdolności kredytowe. Ale nie tylko takie kłopoty mają rodziny zmarłych, bowiem coraz częściej zakłócają im spokój pośrednicy zakładów pogrzebowych. Pojawiają się w najmniej odpowiednich momentach nie zważając na ból bliskich zmarłego. Dla nich liczy się tylko kasa. Dla nas stale mniejsze dochody, rosnąca inflacja oraz coraz trudniejsza sytuacja finansowa. Są nawet szybsi od policji i jak napisał autor artykułu na ten temat, bardziej współczujący od lekarzy i psychologów. Jak twierdzą osoby, które zetknęły się z takim potraktowaniem, zdarza się, że rodzina nie ma nawet czasu na pożegnanie się z osoba zmarłą, ponieważ już została zabrana przez zakład pogrzebowy. Najczęściej „namiary” na ofiary wypadków, czy też na osoby, które zmarły w szpitalach, zakłady pogrzebowe dostają od ratowników medycznych oraz pielęgniarki. Stawki są różne od 50 do nawet 1000 złotych. Ponoć miesięczne zarobki takich pośredników wynoszą w granicach 3 – 15 tysięcy złotych. Wszystko zależy od informacji jakie zakład pogrzebowy otrzyma oraz pozycji finansowej i społecznej zmarłego oraz jego rodziny. Ich interesuje tylko kasa i nic więcej. Psycholog Krystyna Nowakowska, który wypowiada się na ten temat w/w artykule stwierdziła między innymi, że w takich chwilach ofiary wypadków są z natury rzeczy bezbronne, natomiast rodziny ofiar przechodzą załamanie i nie każdy ma siłę w tym czasie zorganizować przewóz ciała i zająć się całym pogrzebem. Dlatego jeżeli niemal natychmiast zjawia się przedstawiciel zakładu pogrzebowego nie protestują tylko płacą nawet nie wiedząc jaka będzie cena za taką usługę. Jest jeszcze inny problem: zakłady pogrzebowe posiadają bogatą bazę danych o osobach zmarłych oraz ich rodzinach i jak stwierdził autor artykułu są kopalnią wiedzy dla firm-pośredników. Czy wykorzystują tę wiedzę, albo nie daj Boże handlują nią? Wprawdzie Generalny Inspektor Danych Osobowych stwierdził, że kontrole nie wykazały, iż taki proceder istnieje, ale to przecież nic nie znaczy.